Nie wszystko co się świeci, bywa święte.
Przegadany Dominik Tarczyński zajął się zewnętrzną otoczką (np. muzyką wielogodzinną), chociaż na pewno lepiej niż Mariusz Max-Kolonko to nadal nie to, co potrzeba. Raz coś mocnego powiedział, jednak nie rozszerzył, nie poszerzył swoich „cennych” uwag. Zupełnie jakby tak tylko od święta, z jakąś okazją czasową (czyli, tak nie do końca z siebie).
Nawetli uwaga na temat Wiary okazała się powierzchowna, skupiona na połowicznym obrazie egzegetycznym Stwórcy.
Tak jakby wierzył w GOG-a, przez „GIE”. TO samo co katolicy, co protestanci. Powierzchowność, a patrząc w perspektywie kolejnych dni – wydaje się tandeta. Jakaś jednorazówka u youtubowych dziennikarzy, naśladuje Trumpa również z jego WADAMI – „CO 2 GŁOWY NIE JEDNA” – Musk dla Trumpa zna się na IT a Trump na .... czym?? Tylko przewodnictwie??
Gdyby chociaż powiedział że święta GOG-narodzenia pochodzą od Nerona czy „podziedziczonego” klona. Bo to nie jest prawdziwy Jezus, ten rzymski „oświeceniowy” jakiś daleki, chłodny, czasem surowy – więc nie rozważam „Rzym-ram” dłużej tu.
W obecnych czasach to trzeba ludziom KURR./.. tłumaczyć, iż CZŁOWIEK NIE JEST KOMPUTEREM.
A to, co taka prawica (tam nazewnictwo...) reprezentuje?? Co wtyczek potrzebuje??