(przyp. aut.: uważał się za Żyda - tzn. tylko w pewnym czasie)
Rozwijam myśl orientalną Jana Pińskiego.
Grzegorz Braun jest pokraką pod względem znajomości Biblii – on nie zna tego fragmentu teol.-egzegetycznego, który jest ważniejszy.
Pastor Chojecki przynajmniej na Biblii jakoś się zna – nie selekcjonuje tak wersetów, jak ... ten.... Braun CHAM
Grzegorz Braun woli, żeby się rymowało – taki rym-Rzym, por.. „Rzym-on Hołownia”. Tamta uzależniona od ks. Twardowskiego, nie ma swego rozumu.
• W jego „konferencjach” (a to słowo mniej polityczne niż „konfederacja”... kolejny marny chwyt retoryczny da się zauważyć) rola Boga sprowadzona do niekompletnego i wybiórczego, pisowskiego nawet zestawu praktyk religijnych i kościelnych, brakuje ogólnie i szczególnie, kolorytu/siły przekazu - poza paroma, podczas jakichś tam przemówień, marnymi seksualnymi dygresjami jego wraz z równie chamską, tyle że na nieco innym polu, tzw. czech-nuką.
Ignorancja, chamstwo, lubieżność, pijaństwo - parafraza z Ewangelii. To czyni człowieka nieczystym.
Braun natomiast rzadko widzi przejścia tematyczne pomiędzy wersetami i systemami obu Testamentów.
Trudno mu skompilować Biblię tak, aby była jaśniejsza.
Dla pijaczka i koleżanki, to wszystko będzie postrzegane przecież jako mętne dla jego systemu „wierzeń” (widocznie wciąż jeszcze KURKA opartego na sloganach idolatrycznych, bowiem, maryjnych).
Marta Czech nimfomanką – ekstrapolacja (tu: rozszerzenie) myśli i wniosków og. ludzi Pińskiego, poza tym ona reklamuje markowe koszulki i zły podryw jest jej „pracą”.
Chyba Turcja wyraźnie pokazuje (https://www.youtube.com/watch?v=Tf90p_7WsIo) jak wygląda honor osób na stanowisku - NORMALNA muzyka, NORMALNE obyczaje. Oni natomiast muzykę oddelegowują, poza epizodycznym Chopinem, do „artysty” Deracha (po Hebrajsku: droga) –
— poprzez intermediarną, pośrednią delegację polityczną do Ro*B*aków Kamratów, pełną niestety akceptacji dla osobników sterowanych przez Korwina starego polityka. Co tamten Olszański ekstrementowałby się na Biblię, całkiem jak jakaś amerykańska –
–zresztą znana a niesławna wykonawczyni z Ameryki jest wzorem, tzn. — homologiem typologicznym — „moralnym” tej Marty Czech –
– górskiej chamki, obyczajowo niepasującej nawet do deklarowanego przez nią, kierunku studiów - czy pokazywanego raz w tle, zestawu książek.
Oni wiary potrzebują dla pieniędzy – ale: wyraźnie gorzej postępują niżli Paweł Chojecki.
U pastora szefa IPP TV przynajmniej jest jakaś oś, a tam z kolei bardziej - OSŁY.
Marta Czech naśladuje swoją tzw. Asztartę – fałszywą Maryję, przez katolików PRZEKSZTAŁCONĄ bałwochwalczo na idola.
Jak pogubieni w religii, tak żyją od incydentu politycznego do innego fałszywego eventu/zebrania „politycznego”.
Oto chamy, co nawet dokładnie Pisma Św., nie studiowały. To ma być nadzieja polityczna kraju?! Niezależnie od implementacji szczegółów politycznych — Biblia wyraźnie stwierdza że system monarchistyczny jest okrutny dla zwykłych ludzi.
A te głupki zupełnie bezwstydnie, biednie, marnie – prą do WYPRANIA głów polskich na modłę cyklicznego interwencjonizmu politycznego – czyli wspomnianych już zebrań, zrzutek i wpłat dla dzikusów.
Morał jeden: ARURT AL'HEM!!!
W czasach ostatecznych, lub - para-ostatecznych (Ap YAHchanana tyczyła bliskich WTEDY wydarzeń, czasów) miłość do bliźnich jest (wyjątkowo!) niewskazana.
