Wystawki - wystawienia teatralne „sztuki” Brauna jak tzw. zjazd tysiąclecia (i to tylko na ruskim serwisie pełna wersja!!! Może na str. Marcina Roli)
W poprzednim wpisie o tym było. Ujście dramatyzmu „brudnego brodacza” jak go (nie tylko jego) Dżek opisuje, zaszło w jakieś ekranizacji historycznej. Sęk że jak zwykle, tak jak u przystawek – jest parcie na szkło, wyciek jak zwykle brudów politycznych (w zasadzie, każde ich wystąpienie – to chaos, bezplan, OSZUSTWO finansowe).
Wymieniają się tylko przystawkami. W zasadzie, mają stały ich zestaw – intryga polityczna to pieprzenie u Roli, ale też to co „bokiem” wychodzi u wyśmiewającej („władza w” – czyli w kinie, w Lublinie) polskich mężczyzn, jak poniżej:
Górska chamka, jakiś niemiecki aktor... tacy to nie są wrażliwi na prawdę
Co z tego jak jakąś książkę napiszą, sprzedadzą w luksusowej księgarni.... co prawda sami jakby nie do końca tworzą think-tank, jednak dla błyskowych we fleszach liczy się kasa, NIE TO CO WAŻNE DLA KRAJU, ABSOLUTNIE!!. No chyba jeszcze bardziej widać to było po tym, że działają po omacku – raz udają biednych, a raz pokazują przepych... . Ten spryt Brauna, Roli, Michalkiewicza, Sommera 0, bowiem tchnie prymitywizmem, graniem na średnich, oraz najniższych uczuciach.
Mają wygodnie na huśtawce PiS-PO (modulowanej Ukraińcami).
Żadnych nowych pomysłów, prócz ogórkowej nowej magdalenki
Może pod względem ilości prawdziwych informacji to mniej korupcji... to całe studio (a też zbierali forsę, grubą forsę na nowe!!!) m-ki np. Pereira – jednak dalej nie ma systemu, pozostaje fałszywy antysystem, wypływ dobrych informacji bywa od niechcenia. A tło dalej takie samo – od brązowego do CZECHnuki. Jeden kurka, kwas pruski.
Teoretycznie Samuel Pereira jest p-ko dyskryminacji narodowościowej.
Tymczasem sama kultura „tego kraju” jest kulturą wynarodowienia. W zasadzie, tylko ostatnio dziennikarz Korczarowski od Marianny Schreiber się (trochę) przebudził. Jednak chyba nie na długo... . Zamiast przedsiębiorczości, nauki, edukacji to stereotyp przychylny PiS: rodzinność, tylko jaka? W zacofanym kraju, nawet Ukraina parę razy na ulicach coś tam śpiewała paradoksalnie radośnie... i skryła się w instytucje kulturalne, - i przestała.
Choć obiektywnie, tych instytucji jest z kilkanaście, przynajmniej. Enklawy nie dla Polaków... .
Jakby się uprzeć to Mazury mają jakąś kulturę, góry polskie też... . „Tylko” taki Pitoń zchamia te wartości, także Natanek kolejny górski cham.
Chamy w kulturze polskiej to nie są „czarne owce”, to zjawisko regularne.
Z drugiej strony, jeśli prawie wszyscy są chamami to łatwo się ze sobą kłócą – neomarksizm. Niestety/stety, o kulturę kraju dbają imigranci. Gdzie tak wiele się bije, wielu korzysta. Na przekór partaczom polskim zakładają wzrastający biznes... .

No comments:
Post a Comment